Ku jutrze

Ku jutrze

Autor:
(Głosów: 1)

„Ku jutrze” to poruszająca książka o sile przyjaźni i jej roli w życiu człowieka. Opowiada historie, które ukazują, jak prawdziwe więzi potrafią przetrwać próbę czasu i trudne momenty.

Wydawnictwo: Eboook
ISBN: 001-01-0001-001-11
Język: Polski
Data wydania: 02 grudnia 2024
Rozmiar pliku: 981 KB
Zabezpieczenie: Znak wodny
Nasza cena

Pierwotna cena wynosiła: 20,00 zł.Aktualna cena wynosi: 18,00 zł.

Najniższa cena z 30 dni: 20,00 zł

Ku jutrze - ebook

„Ku jutrze” to książka, która pokazuje, jak wielką moc mają prawdziwe przyjaźnie i relacje międzyludzkie w naszym życiu. Kinga Nowak zabiera czytelnika w podróż przez historie osób, które w trudnych momentach mogły liczyć na wsparcie bliskich przyjaciół, ukazując, że autentyczne więzi dodają otuchy w chwilach kryzysu i wzbogacają codzienne radości. Książka pokazuje różnorodność relacji – od tych rozwijających się latami po nagłe spotkania, które zmieniają życie – oraz podkreśla, że prawdziwa przyjaźń wymaga uwagi, zrozumienia i wzajemnego wsparcia.

Ebook inspiruje do refleksji nad własnym życiem i relacjami, pokazując, że każda forma wsparcia, gest dobroci czy zwykłe wysłuchanie drugiej osoby może mieć ogromne znaczenie. Lektura zachęca do pielęgnowania więzi opartych na zaufaniu, szczerości i empatii, które przetrwają próbę czasu i staną się źródłem poczucia bezpieczeństwa, radości oraz głębokiego sensu życia. To idealna książka dla każdego, kto pragnie świadomie tworzyć trwałe, pełne miłości i wsparcia relacje międzyludzkie.

1 opinia dla Ku jutrze

  1. Janina Kowalska

    Fajna pozycja, która pokazuje najważniejsze aspekty przyjaźni.

Dodaj opinię

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Fragment książki

Kiedy Małgorzata po raz pierwszy powiedziała „nie daję już rady”, siedzieliśmy na tej samej ławce, co zwykle – tej pod lipą w ogrodzie Joanny. Była środa, późne popołudnie, i zapach rozgrzanego miodu w liściach mieszał się z jej cichym szeptem. Przez chwilę myślałam, że to żart, że za moment wybuchnie śmiechem, jak zawsze, kiedy emocje wymykały się jej spod kontroli. Ale tym razem spojrzała prosto przed siebie, a jej dłonie zacisnęły się na kolanach.

Joanna nie zapytała, co się stało i jak wszystko pędzi ku jutrze. Po prostu wstała, przyniosła trzy kubki z herbatą, i usiadła z powrotem, jakby tym gestem mówiła: „jestem, i będę tu, ile trzeba.” I to wystarczyło. Małgorzata zaczęła mówić – powoli, bez skarg, raczej z chłodnym zdumieniem, że można się tak bardzo zmęczyć życiem, nawet jeśli się robi wszystko „jak należy”.

Przyjaźń nie potrzebuje wielkich słów, tylko obecności. I może właśnie dlatego tamto popołudnie pamiętam lepiej niż wszystkie nasze wspólne wakacje. Bo kiedy ktoś się łamie przy tobie i nie ucieka z tym w samotność, to znaczy, że ufa bardziej, niż ufał sobie samemu.

Kilka tygodni później Małgorzata zaczęła terapię. W każdą środę po sesji przychodziła do Joanny, i siadałyśmy znowu na tej samej ławce. Czasem mówiła, czasem milczała. Czasem tylko przynosiła kawałek ciasta i dzieliła się nim jak czymś świętym. Każde spotkanie było cichą deklaracją: „trwam”.

Z czasem nasze spotkania stały się rytuałem – nie tylko dla niej. Dla mnie były jak kompas. Cokolwiek działo się w świecie – choroby, zmiany w pracy, rodzinne zawirowania – ta ławka i te dwie kobiety przypominały mi, co znaczy być częścią czegoś większego niż własne problemy.

To samo przeżywał Michał, choć w zupełnie inny sposób. Kiedy jego żona nagle zachorowała, zniknął z naszej codzienności. Dopiero po dwóch miesiącach przyszedł do kawiarni, w której zawsze spotykaliśmy się w piątki. Usiadł w kącie i czekał, aż ktoś podejdzie.

Ku jutrze – rozdział II

Nie zadawaliśmy pytań. Po prostu złożyliśmy ręce na jego ramieniu i przynieśliśmy mu gorącą czekoladę – jego ulubioną. Wiedzieliśmy, że nie przyszedł po rozmowę, tylko po bycie. Że potrzebował nas tak samo, jak my potrzebowaliśmy go. Bo przyjaźń nie polega na tym, żeby kogoś ratować. Chodzi o to, żeby nie pozwolić mu zniknąć.

Zanim jego żona wróciła do zdrowia, przyszedł jeszcze pięć razy. Za każdym razem siedział trochę bliżej, mówił trochę więcej. Opowiadał o strachu, który dławił go w nocy, o ciszy, która wypełniała mieszkanie, kiedy wracał sam. I o tym, jak bardzo nie chciał być ciężarem dla nikogo.

Nie byliśmy jego terapeutami. Byliśmy przyjaciółmi. I to wystarczyło, by nie czuł się sam.

Jedną z rzeczy, które najbardziej mnie zaskoczyły, był powrót Ewy. Odeszła lata temu – wyjechała do Irlandii, nie pisała, nie dzwoniła. Kiedy po dziewięciu latach stanęła w progu Joanny z walizką i butelką wina, pierwsze, co powiedziała, brzmiało: „Wiedziałam, że tu będziecie.”

Nie pytaliśmy, dlaczego wróciła. Zrobiliśmy jej miejsce przy stole. I znów – nie słowa, tylko obecność. Ciepło pieczonego chleba, zapach kawy i dźwięk oddechów trzech kobiet siedzących blisko siebie – jak kiedyś, zanim wszystko się poplątało.

Tamtego wieczoru Ewa opowiadała, jak straciła siebie, jak praca pochłonęła każdy okruch radości, i jak nagle przypomniała sobie o listach, które kiedyś pisałyśmy sobie w zeszytach – o tym, że nawet milczenie może być formą rozmowy. Joanna przyniosła ten zeszyt. Był tam. Czekał.

Rozdział III

Nie wiem, ile osób ma w życiu coś takiego – stałą, której nie zmienia ani czas, ani ból, ani odległość. Ale wiem, że my to mamy. I że to się zaczęło nie od wielkich wydarzeń, tylko od codziennych, zwyczajnych chwil, w których wybieraliśmy siebie nawzajem, raz po raz. I ciągle myślimy. Ku jutrze.

Promocje bestsellerów